sobota, 26 grudnia 2015

Sopot

My w Sylwestra chyba właśnie na plaży:-) Z knajpek podałam tylko takie zwyklejsze, na codzienne jedzenie. O półkę wyżej polecam „Trattorię Rucola” (w Krzywym Domku), czy też „Tesoro” (okolice „Przystani”). Chwalony jest też „Bulaj” (plaża w stronę Orłowa). Natomiast niebo w gębie to francuska Cyrano & Roxane, ale tam już dla mnie na wyjątkowe okazje. Raz się skusiłam i zdecydowanie było warto. Przepraszam, że się wtrącę, bo w Sopocie spędziłem ładną część życia. O półkę czy dwie niżej, a konkretnie na tej najniższej półce, to polecam bar prawie na końcu Grunwaldzkiej w stronę 3 Maja, zaraz za pocztą. Kiedyś robiłem na Chrobrego, więc miałem blisko. :) A w tym Cyrano itd. za moich czasów była przyzwoita cukiernia i komu to przeszkadzało?
No i jeszcze gwoli ścisłości prawniczej – Sopot może być (i jest) rodzinnym miastem w sensie pobytu od małego, jednak w Sopocie nikt się nie urodził od niepamiętnych czasów, bo miasto nie dysponowało odpowiednią placówką medyczną. Miastem rodzinnym rodowitych mieszkańców Sopotu jest na ogół Gdańsk. No dobra, wyjątki są. Kiedyś jechałem z taksówkarzem urodzonym w Sopocie. :)
Cukiernia na pewno była tam, chodziłem tamtędy do szkół parę lat i czasem się dożywiałem. Oraz w barze Karaluch niedaleko, teraz, jak widzę, to bardzo światowa restaurant Picasso. Zboczenie zawodowe każe mi się zastanawiać, czy spadkobiercy artysty coś o tym wiedzą. :roll:
Paskudnie się tam zrobiło i współczuję normalnym tubylcom. Od kiedy zamieszkałem na całkiem innym szlaku turystycznym wiem, że taka lokalizacja ma wady, a o zaletach nie słyszałem. Chyba, że ktoś żyje z zaopatrywania turystów, to wtedy jo. Frędzelkom poznanym i niepoznanym – jednako wszakże przyjaznym tym wszystkim czułym na to co „w duszy gra” – dobrego czasu świąt i cierpliwości w doczekaniu wiosny (w szczególnie metaforycznym obecnie pojęciu tego słowa) ślę z oazy sytości, dobrobytu i spokoju.

niedziela, 13 września 2015

multikulti

problemem nie są nawet owi uchodźcy, co argumentacja z albo przeciw. I trudno o gorszą niż: Zmuszeni przez EU musimy się litować nad ich losem unikając argumentacji o niebezpieczeństwie islamizmu. To fatalna i odpychająca argumentacja, jaka dominuje dyskusję. Może więc inna, niemiecka:
Cała histeria i zamieszanie z najazdem Hunów i Tatarów na Europę niedługo się skończy. I zamiast histeryzować skuteczniej jest pomyśleć w dłuższej perspektywie.
Do Niemiec przybywają ludzie prześladowani przez islamistów i wojnę. To nie są mieszkańcy slumsów bo tych wojna dotyczy najmniej. To klasa średnia broniąca się przed zagładą. To w lekarze, nauczyciele czy inżynierowie o poglądach sprzecznych z islamizmem, który ich likwiduje. Ci ludzie walczą nawet nie o siebie tylko o przyszłość swoich dzieci, co widać na zdjęciach. Niech każdy ojciec i matka choć raz pomyśli, co by zrobili dla dobra swoich dzieci i czy przejęli by się dla nich jakimś tam węgierskim drutem kolczastym. Chyba, że wasza chciwość i nieczułość objęła już nawet wasze dzieci.
To ludzie, których stać było na całą podróż, którzy wykazali się niezwykłą odwagą i pomysłowością. Człowiek, który ryzykuje życie dla dzieci nie będzie żył z pomocy socjalnej marnując swoją i ich przyszłość. Już dzisiaj w Niemczech brakuje milion miejsc pracy a ci ludzie do tej pracy się palą. Mówi się o szybkich kursach programowania dla nich i skróceniu czasu karencji z zakazem pracy do 3 miesięcy.
Za kilkanaście lat świat i ci ludzie będą wdzięczni Niemcom za pomoc i będą szanowanymi obywatelami. A Niemcy będą bogatsi.
Doświadczenia niemieckie z Turkami są jak najlepsze. Dzisiaj Turcy drugiego i trzeciego pokolenia to niemieccy politycy, szefowie firm, moderatorzy TV czy pisarze. Wystarczy włączyć telewizor. To ludzie, bez których niemiecka kultura byłaby uboższa. Czyli polityka multi-kulti się bardzo opłaciła. A przecież dzisiejsi uchodźcy to nie niepiśmienni wieśniacy ze wschodniej Anatolii, którzy milionami walili do Niemiec. Widać, dokąd prowadzi szeroka integracja (nie mylić z asymilacją).
Oczywiście na styku pokoleń są problemy. Starzy ojcowie i ich synalkowie uważają córki za swoją własność. I to nie problem “drugiego pokolenia”. To właśnie efekty braku integracji czy tworzenia gett, gdzie – jak we Francji – wszystko się kisi we własnym sosie. To z takich ośrodkach rekrutowani są radykalni salafiści albo inni bojownicy islamu.
Tylko zadajmy sobie pytanie, ilu ich. Ilu Niemców zginęło przez ich zamachy? Jak na razie ani jeden. Tymczasem to prawicowi obrońcy narodu z NSU zamordowali 10 osób przy tolerancyjnej nieudolności policji. Można powiedzieć, że szansa śmierci z rąk neonazistów o poglądach zbliżonych do polskich narodowców jest nieskończenie większa niż islamistów.Większość imigrantów muzułmańskich nie jest zdolna do jakiejkolwiek integracji, wprost przeciwnie – nawet w trzecim pokoleniu pogłębia się ich wyobcowanie i nienawiść do kraju który ich przyjął ich dziadków. Są bardzo agresywni i szukają okazji do wyładowania swej złości na “tubylcach”. W Berlinie są całe dzielnice (Wedding, Neukoelln), gdzie są “no go area” – możesz zostać pobitym jeżeli nie cofniesz się w porę np. na chodniku przed grupą idących Turków. A już niech Allach broni przyjrzeć się jakiemuś, np. w metrze, zaraz podchodzi i pyta “hast du ein Problem?” i można oberwać. Jeżeli się wezwie policję, to zrobi ona z tego zarzut “Fremdenfeindlichkeit”, tzn. ofiara okazywała wrogość obcemu i go sprowokowała. Są całe ciągi ulic z domami wykupionymi przez kryminalne “Grossfamilien” Turków i Libańczyków, gdzie lepiej się nie pokazywać, otoczą cię i pobiją, i postawią świadków, że ty napadłeś na któregoś z nich. Wielki teren parku “Goerlitzer Park” jest opanowany przez arabskie i murzyńskie gangi handlu narkotykami, uprawiającymi w biały dzień swój proceder, a policja… nie interweniuje, bo sędziowie i tak zaraz zwalniają “biednych imigrantów”. Prostytucja jest w ręku gangów albańskich i cygańskich, na ogólną liczbę 400 tys. prostytutek 70 procent to b. młode Cyganki,
zaczynają już w 13 roku życia…
Takie to wielkie “wzbogacenie” społeczeństwa przyniosła Niemcom w ciągu ostatnich 20 lat imigracja turecko-arabsko-murzyńsko-cygańska.
Polska powinna się wszelkimi siłami bronić, nawet jeśli tacy osobnicy jak panowie Schulz lub Juncker nam grożą narzuceniem jakichś “kwot”.
A ci Polacy, co to rzekomo tacy pracowici. Pusty śmiech bierze, kiedy na wschodzie Niemiec muszą jazda próbna powstawać prywatne służby ochrony przed polskimi złodziejami kradnącymi wszystko, do się rusza. I nawet policja nie daje sobie rady. Dzień i noc trzeba pilnować bo włamują się do domów i gospodarstw wyprowadzając maszyny, sprzęt rolniczy i budowlany. Może zamiast narzekać polska policja choć raz zajęła by się kontrolą licznych placów z handlem aut, części do nich, traktorów, dźwigów i kombajnów, które widać jeden przy drugim wzdłuż dróg.

piątek, 27 marca 2015

perspektywy

Wzrostów na KGH nie będzie dopóki OFE będą strzelać w rynek swoimi akcjami oraz gdy na miedzi nie odwróci się trend. Patrząc na plany dywidendy za 2013 myśle, że KGH liźnie poziom 100 a może nawet niżej i wtedy włączą się poważniejsi,więksi inwestorzy grając pod wzrost kursu i % jaki da relacja dywidenda/kurs akcji. wszystkie operacje po 20 grudnia zaliczane już są na rok 2014.mogłeś sprzedać do 20 grudnia to strata poszłaby na 2013 a tak już zrobiłeś stratę na 2014.Czytaj gazety i rozmawiaj czasami z biurem maklerskim w jakie akcje poza KGHM aktualnie opłacałoby się zainwestować, biorąc pod uwagę aktualną cenę, przyszłoroczną dywidendę oraz perspektywy na przyszłość ?
Grupa Azoty , Synthos a może Tauron ? odnoszę wrażenie, że GPW to wielkie szulerstwo. Analitycy niech wcześniej szkołę średnią skończą lub zajmą się giełdami które w tym roku miały świetne wyniki.  Od połowy 2014 mają przechodzić pierwsze pieniądze na emerytów którzy za 10 lat na nią przejdą. Przez 10 lat po 10% ile to będzie dokładnie nie wiadomo i nie wiadomo czy OFE będą sprzedawały dobry KGHM kosztem innych spółek? JA mam nadzieję że zablokują rudego i jego mafijny rząd Odbije lada moment. To nie spółeczka na glinianych nogach tylko wypowiedzenie oc hdi potężny konglomerat, a ta panika to niepotrzebna szopka. Jedni teraz sprzedają, a inni skupują i za góra 3 dni sprzedadzą z zyskiem. To nie sport dla panikarzy. Przy ostatniej bessie KGHM jako jeden z pierwszych zaczął spadać. Czyżby miała nastapić powtórka. USA są przegrzane. Oj może może się zacząć. Byłoby super gdyby miedziak był znowu w okolicach 20 zł. Ogromny podatek, 2.2 mld zł, przez co zysk zamiast oscylować w granicach 5 mld bedzie 3 mld. Mniejsza dywidenda w przyszłym roku. Na 2 rate dywidendy w listopadzie KGHM musi sie zadłuzać, bo fizycznie tych pieniędzy nie ma (kuriozalna sytuacja). Płacenie na kredyt nie jest dobrym rozwiązaniem. Tym bardziej, że KGHM cały czas prowadzi inwestycje, ale moim zdaniem na nie wystarczajacym poziomie (stare maszyny są łatane - większe przestoje) śmiech na sali. KGH musi zmierzyć się znowu z okolicami 130. Dużo zależy od matołków za oceanem wypowiedzenie umowy oc gothaer czy dadzą stałe wsparcie makro. Jednak trzeba przyznać na miedziaku skończyły się już tłuste lata - ładna dywidenda plus stały wzrost kursu. Zachłanne nieporadne państwo strzeliło w swój skarb podatkiem od kopalin, po co się dzielić się zyskiem jak można wymyśleć coś takiego, teraz mieszanie z OFE - wiadomo wiele funduszy opiera portfel o takie spółki, plus niska cena miedzi, plus wspomniane matołki z USA. Trochę tego dużo aby kurs się wybił jakoś szczególnie.

czwartek, 29 stycznia 2015

popularny

Z setek pisemek, stacji radiowych i telewizyjnych, zostało kilka korporacji globalnych.
Z setek fabryk samochodów różnych marek, zostało ich mniej niż dziesięć.
Takie same redukcje dotknęły sektor bankowy, zbrojeniowy, rolniczy, i wiele innych.
To niebezpieczny proces, bo daje niespotykaną władzę bardzo niewielu ludziom.
Włądza deprawuje.
Czasem absolutnie, co na przykładzie greckim świetnie widać.
Jak nie Karamanlis, to Papadopulos, i tak przez ponad 40 lat……
Czy populiści przejmą władzę? Czy “populisci” moga przejąc władzę w Polsce z katastrofalnymi skutkami dla kraju i obywateli ?
W moim mniemaniu mogą ,oczywiscie. PiS w szczególnósci. Dzieląc się władzą z PSL też populistycznym,lecz specyficznie.PiS chce zrobic dobrze wszystkim , wyłączajac tzw złogi PRL i wściekłych liberałów.Tym chce zrobic jak najgorzej.PSL chce zrobic dobrze ,przede wszystkiem chandlarzom i przetwórcom żywnosci oraz rodzimym latyfundystom, robiac oko do rolników drobnych i średnich, którzy , dopoki UE płaci, mają się tym zadowolic.
PiS reprezentuje “populizm” polityczny wyprofilowany resentymentem a PSL prezentuje
nie populizm a zamach biznesowy na dobra państwowe i mannę unijną.(jak to mówią “rece jak grabie lub nowoczesny przenosnik nasięrzutny”).
Inne tzw “populizmy” nam nie grożą . Pracobiorcy są spacyfikowani . Tym zorganizowanym
rząd, jaki by nie był, podsypie. Deficyt budzetowy to nie jest problem. Procedury unijne w tej materii osmieszyły się same.Koścół , matka nasza, każdy ,”populizm” grożacy rewindykacjami stłumi w zarodku.Zagrozenie “bolszewickie” ze Wschodu sprawia,że każde twarde wystapienie ku zmianie politycznego status quo może byc traktowane jako zagrozenie dla państwa i scigane z cała surowością przez aparat ,śmiertelnie rownież zagrozony ,nieodpowiedzialnymi działaniami grożącymi państwu.Sredni i drobni (mikro) pracodawcy zasilą grupy rewindykacyjne stłumione w zarodku (jw)
Sumujac .Polscy istotni populisci tzn PiS bedą mieli krótki zywot.Tyle by “złogi” wyczyscic Po bankructwie (niekoniecznie ogłoszonym formalnie) tryumfalnie władanie przejmie PSL jedyny polityczny posesjonat rzeczywiscie posiadajacy dobra..W sojuszu z drugim posesjonatem z dobrami ziemskimi i siłą nieziemską.
Coś z tym “vox populi, vox Dei” trzeba będzie zrobić.
Bardzo wroga jest populistom nowa religia- neoliberalizm.
Ale, jeżeli jest to głos Boga, to nawet kapłani nowej religii będą musieli się z nią liczyć.
A populiści będą mogli się POLICZYĆ- jak to w demokracji…..

wtorek, 23 grudnia 2014

kolacja

Ja się zabieram za pasztet. Mam takie nieduże (ca 0,5 kg) foremki. Chytrość moja nie zna granic, bo takich małych pasztetów wyjdzie ze 40. Ostatnio były standardowe, w keksówkach, i rozeszly się w oka mgnieniu – wracam ze szpitala – a tu w zamrażarce pustki
Z siostrą mamy społeczny podział pracy: ja działam w kuchni a ona w jadalni ma rozłożony laptop, pisze i wysyła życzenia. Te kartkowe już napisała, podpisując mnie równiweż. To są pożytki z posiadania starszej siostry Wszystko w bieli. Potraw nie rozszyfrowałam.
Ciasto na makowce ładnie wyrosło i zaraz będę zawijała mak. Przygotowuję wywar do karpia w galarecie. Wreszcie będą widoczne jakieś konkrety, bo mąż mówi, że kulinarnie tych świąt jeszcze nie widać.
Pyro, Mam dla Was cos w rodzaju swiatecznej opowiesci (“Christmas story”). Akcja tego opowiadania ma miejsce w gorach Olympic Mountains, a dokladnie Olympic Hot Springs. Olympic Hot Springs to dziki teren, gdzie podobno woda gruntowa jest podgrzewana lawa wulkaniczna. Goraca woda tworzy male stawy, w ktorych mozna sie wylegiwac i wygrzewąc w otoczeniu sniegu i lodu.
Pisze, ze woda gruntowa jest “podobno” ogrzewana przez lawe wulkaniczna. Prawda jest zupelnie inna. Na polwyspie Olympic Peninsula przez setki lat toczyla sie zazarta walka o wladze miedzy dwoma smokami. Jeden smok byl z doliny rzeki Sol Duc, drugi z doliny rzeki Elwha. Smoki pałały nienawiscia do siebie i walczyly, majac tylko jeden cel: zabic przeciwnika i przejac wladze na polwyspie. Podczas zazartej walki smoki porozrywaly skore przeciwnika i połamały setki hektarow drzew.Ja już dzisiaj mam święto. Jutro ostatnie zakupy (chleb, zielenina) coś jeszcze w piekarnik, Młodsza chce paschę, i już tylko kolację szykować. Wrażenia z lektury zostawiam na święta, a może nawet po świętach. Jakoś drzwi się u nas nie zamykają – stale ktoś wpada. dzwoni, pogaduszki (miłe bardzo) ale obowiązki idą w kąt. Nie szkodzi; wolę przyjaciół od obowiązków.
Po wielu lat walki zaden smok nie pokonal przeciwnika. Akcepujac porazke, kazdy smok załamany powedrowal do wlasnej jamy i od wtedy wylewa lzy upokorzenia. Przez setki lat te lzy utworzyly gorace zrodla wody, ktore teraz nazywamy Olympic Hot Springs. Do dzisiaj tereny Olympic Mountains sa pokryte polamanymi drzewami, na ktorych wisza kawalki skory kazdego ze smokow. My mozemy podziwiac te drzewa, wiszącą skore smokow i wygrzewac sie w goracych zrodlach utworzonych przez smocze lzy.
cieszę się, że keks zawędruje . Tam będzie pewnie jeszcze bardziej smakował. I będą keksy
Keks piecze się dość łatwo, nie lubię tylko siekania bakalii. Z tego powodu unikam fig, daktyli.

sięgają

Miłość bez wzajemności jest na dłuższą metę bez sensu. Tylko rozzuchwala tych niemiłujących, ba, głęboko pogardzających “nie swoimi”, pomiatających państwem, które nie jest ICH. Modelowy tego przykład dała ostatnio w Sejmie posłanka Pawłowicz obżerająca się podczas głosowania i tradycyjnie obrażająca ordynarnymi odzywkami innych posłów. Trudno się dziwić, że próba interwencji Prezesa w obronie swojej posłanki w bieliźnie spotkała się z bardzo łagodną zresztą ripostą – spadaj kurduplu, a nie spieprzaj dziadu, czym się wsławił “poległy” prezydent.
Klasa naszej “klasy” politycznej sięgnęła bruku. Trzeba więc nazywać po imieniu zachowania i działania destrukcyjne, nikczemne, do tej pory absolutnie bezkarne, no bo mamy demokrację, której jakoby… nie mamy. “Za komuny” sprawa była jasna. Z władzą się nie dyskutowało, bo się nie dało. Ci, którzy się jawnie przeciwstawiali, protestowali, przypominali historyczne fakty, przeważnie kończyli w więzieniu, mieli kłopoty z pracą, byli perfidnie szykanowani za bieliznę. W opinii publicznej, po cichu uważani byli za odważnych, ale też i szalonych; nie wierzono, aby ich działalność jakieś efekty mogła przynieść, cokolwiek zmienić.
Byli ONI i MY – milcząca większość a wśród niej “wichrzyciele i marzyciele”.
Kiedy się przełamało, ustrój się zachwiał a gospodarka padła, bo musiała, wielu ludzi wierzyło, że nareszcie przyjdzie czas, gdy przestaną rządzić ludzie z nomenklatury i gospodarką zajmą się prawdziwi fachowcy, których nikt nie będzie pytał o partyjną przynależność, tylko sprawdzał kwalifikacje. Że powstanie nowy, oparty o jasne zasady zbiór praw podstawowych w gospodarce i polityce. Że spełnią się marzenia poety gdzie prawo zawsze prawo znaczy, a sprawiedliwość – sprawiedliwość.
Nic bardziej mylnego. Bohaterowie tamtych czasów podzielili się natychmiast po zwycięskim obaleniu systemu socjalistycznego i po chwilowym sukcesie zaczął się systematyczny zjazd w każdej, możliwej dziedzinie. Od samego początku głównym rozgrywającym stali się bracia Kaczyńscy, a po śmierci Lecha, to Jarosław rozpętał kampanię nienawiści, podstępu, oszustwa, potwarzy. Nie ma słów dostatecznie wyrazistych, aby oddać całą perfidię tego człowieka.
I wszystko mu jakoś uchodzi.

Nie ma na niego mocnych.  I całe szczęście dla demokracji. Tak jak by dzisiaj wybory miały wiele wspólnego z demokracją a nie podziałem kasy unijnej. Zadziwia mnie ten podział na dobrych (bo lubię) i niedobrych (nie lubię). I to ciągłe uważanie polityków za głupków. A czy nie jest tak, że ktoś bardzo inteligentny dawno już zauważył, że PKW to nic tylko sławne leśne dziadki. I to wykorzystał.
Bo czym było dopuszczenie do przetargu na 3 miesiące przed wyborami i wygrana firmy nie rokującej sukcesu? To był ktoś, kto dobrze wiedział co robi i wykorzystał hasełka o tanim państwie. No a całe zamieszanie przez tydzień miało prosty schemat: Niech teraz ktoś udowodni, że były manipulacje skoro nie było nawet miejsca na prawidłowe przechowywanie kart.
No i skutki uboczne. Każdy jako tako inteligentny wiedział, jak zareaguje Kaczor. I czy wypowiedzi premiery i prezydenta nie były tylko dolewaniem oliwy. Niech się Kaczor pieni, będzie większy ubaw, większy cyrk i większa kompromitacja PiS. Bo czym innym niż awanturnictwem i podsycaniem ognia jest to całe plucie na Kaczyńskiego zamiast rzeczowej odpowiedzi na lęki i obawy ludzi, którzy nie są pewni uczciwości wyborów. Tak właśnie postępuje się, kiedy nie chce się zakończyć kłótni tylko doprowadzić przeciwnika do pasji. Bo to ten przebrzydły Kaczor, to wolno. Może by tak zapytać psychologów. Akcję, która jednym klapnięciem trafiła aż 4 muchy, uważam za przeprowadzoną genialne. Ta czwarta to dalsze trwanie przy żłobie i nie dotyczy PiS ani PO.
Polityki miłości nigdy nie było, teraz skończyło się tylko ociekanie miłością i “dawanie szans”. Może wreszcie Pani Kopacz wyciągnie wnioski z klęsk i afer CBA z Kamińskim przez brak decyzji Tuska. Może wreszcie wyrzuci Seremeta, który od lat robi krecią robotę ze Smoleńskiem (sławne ślady środków wybuchowych i inne brednie). No i podkopuje PO. I to by był rzeczywisty zysk dla demokracji.
Jego sekta gotowa każdego, inaczej myślącego zadeptać zatłuc różańcami i drzewcami od flag państwowych. Bo tylko oni są prawdziwymi patriotami, tylko oni mają prawo do ubliżania wszystkim pozostałym, mając w rękach spis wszystkich obraźliwych słów, jakie padły pod ich adresem w ciągu trzydziestu lat, aby cytując je dawać sobie prawo do brutalnych napaści na wszystkich, mających inną wizję porządku i prawa w kraju.
“Polityka miłości” poniosła fiasko, to widać z całą wyrazistością. Czas na konkretne działania i ja czekam na godną, zgodną z obowiązującym prawem reakcję władz państwowych i sądowniczych.

damskie

Jedynym pozytywnym dla pani premiery wytłumaczeniem mianowania czterech pełnomocniczek zwanych już przez media “komisarzami (komisarkami) w spódnicach” w resortach edukacji, infrastruktury, zdrowia i skarbu jest przygotowanie owych “komisarek” do objecia stanowisk ministerialnych w tych resortach.
W przypadku resortu infrastruktury oznacza to jego podział, bo przecież pani premiera mianowała już w nim swą ministrę Wasiak.
Tak więc oznacza to rozbicie struktury organizacyjnej stworzonej przez ówczesną wicepremierę Bieńkowską. Znakiem tego jest też “wypinkowanie” przed kilkoma dniami, wiceministrów Bieńkowskiej zwanych “bankomatami”. Myślę więc, że skoro posłowie, składając ślubowanie, zakończyli je formułą „Tak mi dopomóż Bóg” i poważnie traktują treść owego ślubowania, to gdy dokumenty Kościoła wymagają od nich działań innych niż zobowiązania wynikające z treści konstytucji, muszą wybierać między lojalnością wobec niej a lojalnością wobec instytucji, która nakazuje im określone postępowanie. Co ważniejsze, posłowie, którzy na mocy postanowień konstytucji nie są związani instrukcjami wyborców, mogą i powinni się czuć związani instrukcjami pochodzącymi od instytucji zewnętrznych wobec struktury państwa.
Przyjmuję, jak pisałem, te rozwiązania organizacyjne życzliwie bo nie mogę już nawet patrzeć na aktualnego ministra zdrowia, skarbu i ministrę edukacji. Minister oświaty Kluzik Rostkowska wykazała się życiowym pragmatyzmem i bielizna i zadowoleniem przyjęła powołanie “komisarki” w swym resorcie.
Powiedziała: “To akurat osoba, z którą bardzo ściśle współpracuję, wiceprzewodnicząca sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. Naprawdę się na tych wszystkich kwestiach dobrze zna”
Osobą, która zachwyciła minister Kluzik Rostkowską jest Urszula Augustyn.
Do pracy oświatowej predestynują panią komisarkę doświadczenia zawodowe.
Urszula Augustyn jako dziennikarka współpracowała z „Gościem Niedzielnym”, Radiem Plus Tarnów oraz z katolickim portalem OPOKA, w którym tworzyła polską wersję Radia Watykan. Była prezenterką w Radiu RDN Małopolska i dziennikarką w Biurze Prasowym Konferencji Episkopatu Polski oraz w polonijnym miesięczniku „Nasze Słowo” w Hanowerze. Została także członkinią zarządu Katolickiego Centrum Edukacji Młodzieży „KANA” w Tarnowie.
Nowe twarze to zawsze kilka tygodni swobodniejszego oddechu w tej udręce politycznej.
Super ministerstwo infrastruktury też stworzone było sztucznie z bielizną, jedynie jako trampolina dla awansu europejskiego wicepremiery Bieńkowskiej – obecnie niespełnionej komisarki UE.
Tak więc też nie ma co płakać nad planowanym rozpadem tego resortu.
Inne próby wytłumaczenia mianowania “komisarek” są głęboko zniechęcające jesli chodzi o ocenę kwalifikacji organizacyjnych pani premiery więc nie będę ich omawiał.
Sto dni wstrzemięźliwości w krytyce pani premiery jeszcze bowiem obowiązuje.